Dawno, dawno temu w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia Fiolka spotkała tuż koło własnego domu chłopczyka. Drobniutki, szczuplutki blondynek, lat wtedy 4 miał, niebieskie oczka i ujmujący uśmiech łobuziaka. Wspomnienie dość zamglone, ale na pewno Fiolka pierwsza podeszła. Zawsze miała śmiałość do mężczyzn. A to był właśnie Kleofas*. Ten Kleofas, który niebawem przerodził sie w najlepszego kumpla i towarzysza dziecięcych zabaw. No i do tego przystojniak! Fiolka zawsze wiedziała z kim sie pokazać ;)
I tak sobie biegali po okolicznych polach, łąkach i lasach. Bawili się w dom, szkołę, łazili po drzewach, jeździli swoimi malutkim rowerkami, grali w piłkę. Beztrosko spędzali własne dzieciństwo.
Czasem żuli sobie gumę balonową, nie pamiętam jak się ona nazywała, ale dołączali do niej różne rzeczy. I kiedyś Kleoś podczas żucia tejże zaproponował Fiolce małżeństwo. Powiedział po prostu "Chces być moją zoną?", a Fiolka się zgodziła. I od tej pory żadnych oficjalnych propozycji małżeństwa nie było.
I nastał czas straszny. Kleoś pojechał z mamusią do stolycy kilka lat później, no może nie kilka, bo już do szkoły podstawowej dość zaawansowanej chodzili. Bywa. Na początku były listy i częste wizyty Kleofasa w TM. Ale i to się urwało.
A zupełnie już dalej przyszła matura. Lato przedmaturalne, gorące i parne. I Kleoś znów pojawił się w życiu Fiolki. Był przyjacielem. Ale chciał być kimś więcej. I na tydzień przed "pierwszym balem" do czegoś doszło.
Dalej było tylko intensywniej. Z racji posiadania samochodu i licencji kierowcy Kleoś często bywał w TM. A po maturze to tylko i wyłącznie siedział w tymże mieście.
Były Mazury, noc pod gwiazdami w chłodnym deszczu. Było miło, ciasno i przyjemnie. A potem nastał czas pracy. Każde na swój rachunek, on tam, ona tu. Byli oficjalnie razem, choć tak naprawdę osobno. Te telefony o 7 rano, kiedy on wsiadał w pusty tramwaj i o 20 kiedy wsiadał w powrotny. Weekendy pełne magii, tańca, alkoholu...
Początek lipca i wielki krzyk pod lasem. Że nie kocha, nigdy nie kochał i nie zamierza, że chciał tylko jednego, bo ładna jest i zapada w pamięć, a tak na prawdę to przespał się z koleżanką z LO. I że jest głupia jeśli myśli, że znajdzie "zwykłego" faceta. Szloch, płacz, smutek i.. wybaczenie. Choć Fiolka teraz już wie, że tego się nie wybacza. Można z tym żyć, ale to męczy i to cholernie. Bo ciągle ma się wrażenie, że jak raz to i drugi, i trzeci. A jak pojawi się ulubione wino, drogie zresztą i bukiety róż. A potem siostra delikwenta, mówi o tym i o owym, o imprezie brata, która pogania następne i o blondynce wychodzącej rano z jego pokoju, to serce się rozdziera i ryczy się nawet na pewnych kawałkach muzycznych. I to całą noc.
I jeśli Yoozeq jest s**********m, to kim jest Kleofas? Jak dla mnie chyba skali brakło..
Pierwszy tydzień na PŁ.
Dojazdy są baaardzo męczące. Budowa ŁTR jeszcze bardziej! Zajęcia: hmmm.. 6 h wykładów ciągiem stanowczo za dużo, płaskopupia można dostać :P, matma o 16.. nie pasuje jakoś.. Ale nie jest źle. Tylko ocen nie chcą przepisać :/
cóż.. I te kartkówki na pierwszych zajęciach i testy z całego LO (kiedy to było??:/).. Za to grupa prze miła :):) Aż się chce uczyć!
PS. Wiecie jaki jest przyjemny aspekt wyborów w urodziny? W serwisach informacyjnych odliczają za Was czas :P
Powiedzieli:
31.10.2007 :: 18:29 :: 88.220.97.148
fiolek
Życzenia imieninowe byś mi złożył.. :P
Może coś napisze.. może..
W końcu prosi najczęściej odwiedzający mnie czytelnik..;)
29.10.2007 :: 15:41 :: 85.222.38.150
Mateusz
Napisałabyś notkę... :P
04.10.2007 :: 20:41 :: 212.191.80.144
fiolka
Kleofas jest całkiem miłym facetem.. nie piszę, że jest bardzo zły. Każdy ma w sobie pierwiastek zła i dobra.. Nikt nie jest idealny.. Wiem o tym.. I bardzo się cieszę z tego powodu..
Za modlitwę dziękujemy :)
04.10.2007 :: 14:24 :: 85.222.38.150
Mateusz
Nie chcę znowu wyjść na jakiegoś przemądrzałka albo wszechwiedzącego, ale muszę napisać jedno. Elektryczne Gitary śpiewały kiedyś coś takiego: "Jakie to jest piękne w porównaniu" (tak, słyszałem, że Karol też uwielbia ten zespół :P). Nie śmiem twierdzić, że Kleofas nie był czy też nie jest popaprańcem. Ale nie należy twierdzić, że ktokolwiek inny jest w porządku tylko dlatego, że jest lepszy od Kleofasa.
Nikt mi nie powie, że czarne jest czarne, a białe jest białe. Cóż. Jest coś idealnie białego - i to jest Bóg. Nie wiem czy jest idealna czerń. Z całą pewnością świat nie jest tylko czarno-biały. Jest szary? Nie. Jest kolorowy. Różnobarwny. Miliony kolorów. I nie ma ludzi tylko dobrych, ani tylko złych. Każdy ma inny odcień, inny kolor, inną barwę.
Indywidualne odniesienie? Ola nie jest idealna dlatego, że Monika nie była. Ani że Gośka nie była. Ola jest idealna dlatego, że jest idealna. Niezależnie od tego, jakie były poprzednie osoby, które mi towarzyszyły.
Ja nie jestem wyjątkowy dlatego, że Karol nie był. Jestem wyjątkowy, bo jestem wyjątkowy, niezależnie od tego, jaki był Karol.
Karol nie powinien być dla Ciebie kimś jedynym dlatego, że Kleofas nie był. I nie można bagatelizować jego wad, bo są mniejsze niż wady Kleofasa. Nie można bagatelizować moich wad, bo są mniejsze od Karola, nie można bagatelizować wad Oli, bo są mniejsze od Gośki.
Tak, właśnie o to chodzi, że każdy jest inny. I porównując robimy człowiekowi krzywdę. Nie można porównywać, jak sądzę.
A z Twojej notki wnioskuję, że dogadaliście się jakoś z Karolem i bardzo się z tego cieszę. Życzę Wam, byście teraz już zawsze dawali sobie razem radę.
I nieustanna modlitwa za Was.