"Musisz wierzyć,
Że to może się zdarzyć,
Bo przecież
Gdzieś tam jest, ktoś kto też w to wierzy
On Cię wybrał,
Dawno temu wymyślił Cię sobie
I spotkasz go-powie Ci, że to ty(...)"

♪Ania Dąbrowska - Musisz wierzyć♪

Już od ośmiu miesięcy nie jestem sama. Można by powiedzieć znów, ale można też, że wreszcie. Bo to pierwszy raz, kiedy nie czuje, że jestem sama, że ktoś nie tylko jest ze mną, ale przede wszystkim przy mnie.I jest współodpowiedzialny za to co się dzieje między nami, za to co między nami się rodzi.

Rok temu miałam szczerze powiedziawszy powyżej uszu jakichkolwiek facetów, którzy chcieli by coś ode mnie. Powiecie zapewne, że byłam złą na chłopów feministką. Może. Wyłącznie dlatego, że czułam się skrzywdzona. Po raz pierwszy przez Krzysia, z którym "zmarnowałam" trzy lata, przez wspomnianego wcześniej Kleofasa, poniekąd dawno, dawno temu przez panów, w których podkochiwałam się platonicznie, bo przecież tego nie zauważyli (w gruncie rzeczy nie mogę ich za to winić i tak naprawdę tego nie robię.. ot pierwsze zawody miłosne, każdy musi przez to przejść przecież). I możecie sobie myśleć, że pozuję na biedną dziewczynkę, nie zabronię wam tego, powiem tylko, że to wszystko było potrzebne, po to abym mogła lepiej docenić to co mam teraz. I może to strasznie dziwnie dziwnie zabrzmi, ale dziękuje Wam chłopaki.

Tak, dobrze widzicie. Dziękuje im z to, że mi łamali serce, że płakałam przez nich, że potraktowali mnie troszkę nie fair. Dziękuje im dlatego, że wszystko jest potrzebne. A te pierwsze "związki" są po to, żeby się uczyć. Uczyć się tego jak pokochać i zostać pokochanym oraz po to, aby jeśli się to stanie umieć to pielęgnować unikając niektórych błędów.



"Zatańcz ze mną jeszcze raz
Chcę chłonąć każdy oddech twój
Co z nami będzie? - uwierz mi
Tak jak ja nie..."
♪Edyta Bartosiewicz - Ostatni♪

Jak już jestem przy błędach. Hmmm... niestety nie zawsze uczymy się na własnych błędach i my do takich osób niestety należymy. Niestety... Mimo naszych wszystkich poglądów, przekonań i przyzwyczajeń nie umiemy ich nie popełniać. Oszukujemy w ten sposób nie tylko Górę, ale przede wszystkim siebie. Za każdym razem obiecujemy sobie, że to był ostatni raz i co? I g...i nic!

Zaczyna mnie to delikatnie mówiąc denerwować. Nie lubię tego w nas. I nie poznaje nas z tym. Na szczęście nie starcza nam odwagi, żeby złamać dane Jemu słowo. Przynajmniej tak mi się wydaje, choć biorąc pod uwagę to, że nie raz już o tym myśleliśmy, to już je złamaliśmy. Do czynów nie doszło. I nie dojdzie (nie piszę, że mam taką nadzieję, że krew nie woda, że różnie może być.. Zaczynam nienawidzić furtek...). Nie dojdzie, bo to będzie nie tylko łamanie przyrzeczeń, ale również pozbawianie się marzeń. A tego przecież nie chcemy, prawda Kochanie?? Staram się być silna, ale muszę skądś czerpać tę siłę, pamiętaj o tym. Stąd ten pomysł...


"Jadę bez celu
Przez śpiącego miasta ulice rozgrzane
Otrzeźwieć byle gdzie nad ranem
Pijana szczęściem
Jakbym złapała w swoje dłonie gwiazdę"
♪Monika Brodka - Samochody i tramwaje♪

Podjęliśmy decyzję, TĄ DECYZJĘ. Urodziła się ONA między nami po niemal 9 miesiącach zażyłości i 13 bliższej znajomości. Możecie mówić, że to wcześniaczek. :) I jest ONA słaba i malutka. Ale jest! I jeśli sami jej sobie nie odbierzemy, nikt jej nam nie zabierze. Zresztą, czy można zabrać komuś decyzję?
Planujemy razem przyszłość. Wspólną przyszłość. Ktoś może przytoczy jedną z anegdot. Hmmm.. nie dam wam tej szansy. "-Jak najłatwiej rozśmieszyć Pana Boga? - Zaplanować sobie życie." Co tu dużo mówić, jeśli bierzemy pod uwagę Jego udział w naszych planach, to nie może się nie udać. A ja będę sobie żyła z tą myślą i tą myślą przez najbliższe dwa lata. I nikt mi tego nie zabroni.

Ktoś, kto czytał mnie sprzed półtora roku, może nie uwierzyć, że pisze to ta sama osoba. Cóż, dorosłam w tym czasie, szczególnie do pisania. Powiem szczerze, jak zaczynałam (jeszcze na onecie) to nie umiałam mówić, a tym bardziej pisać publicznie o moich uczuciach.





Powiedzieli:


22.11.2007 :: 16:57 :: 88.220.97.148
Fiolka
Nie nazwałabym tego klubem :P też się cieszymy :)

11.11.2007 :: 13:55 :: 195.137.162.149
Mateusz
Gratuluję :). Nie mogę powiedzieć, że, o cokolwiek by nie chodziło, nie cieszę się. Cóż, może mogę dodać: witam w klubie :P.