09.08.2007 | Ahoj!
Witam. Pierwszy wpis na nowym blogu.
Dlaczego ownlog.com?
Blogosfera ujrzała Fiolkę na przełomie czerwca i lipca zeszłego roku. Fiolka jak większa cześć początkujących blogerów zaczynała na onecie, głównie ze względu na łatwość i automatykę tamtejszego serwisu. Wraz ze wzrostem umiejętności własnych i zdenerwowania na onet przeprowadziła sie na eblog, gdzie egzystowała z przerwani od grudnia '06 do lipca '07. Niestety brakowało jej wielu funkcji, m. in. tego, że w żaden sposób nie mogła uprosić eblog'a, aby ten zaakceptował jej, jej własny szablon, więc dostał czego chciał! Fiolka pod koniec lipca bieżącego roku zrezygnowała z usług w/w serwisu blogowego. W tak zwanym międzyczasie udzielała się na fotolog.pl, gdzie jej się spodobało. Nie ma zastrzeżeń do tegoż serwisu blogowego, który nawet akceptuje statystyki z serwisu stat4U. A jak wiadomo fotolog.pl i ownlog to praktycznie to samo, to Fiolka właśnie zaczyna pisanie.
Nasuwa Wam się zapewne pytanie: "Po co jej blog skoro ma już fotobloga?" Bo Fiolka uwielbia pisać, szczególnie o sobie, o bliższym i dalszym otoczeniu, o swoich uczuciach, odczuciach, sukcesach i porażkach, do tego często nie przebierając w słowach i ostatnio (jak pewnie uważny czytelnik zauważył) w trzeciej osobie.
To by było na tyle. Moje klikanie zapewne nie będzie częste, ale będzie. Do przeczytania!
Szablon całkowicie mój. Obraz znaleziony na google.pl. Dodam, że dopiero się uczę.
[update: 27.08.07, 12:38]
Fiolce ostatnio nie wychodzi dystansowanie do wydarzeń i własnych przemyśleń, a co za tym idzie pisanie w trzeciej osobie liczby pojedynczej. Dlatego też porzuca tę formę, przynajmniej chwilowo.
16.08.2007 | Bez tytułu
PS.
Siedzę sama w pustym domu. Czekam na Niego. Jest mi jakoś zimno i smutno. Nie na zewnątrz. Na zewnątrz pięknie świeci słońce, jest jakieś 26-28 stopni. Lato, piękna pogoda, tylko wystawić mordkę do słońca i się śmiać. Ale ja nie mam na to siły. Dlaczego? Chyba jestem rozczarowana. Rozczarowana sobą, nami. Coś w środku mnie krzyczy: "To nie tak miało wyglądać! To nie tak miało być".
Do tego dochodzą moje sny. Dziwne sny. Przez prawie całe wakacje nic mi sie nie śniło, a od ostatniej niedzieli widzę pogrzeby. Co to znaczy? Nawet nie chce sprawdzać. Choć pewnie jak tylko wrócę do TM, wejdę do domu, pójdę do pokoju babci i wyciągnę jej stary sennik. I nie chce przeczytać tam tego, co zobaczyłam w nowiutkim senniku Jego ciotki.
Boję się jutra. Nie wiem, co Nas czeka w tym tygodniu, nie wiem co będzie za rok, ale wiem czego chce. I niestety czuję, że osiągnięcie tego nie będzie łatwe, a może nawet niemożliwe. I tego boję się najbardziej.
Zaczynam myśleć, że ta droga musi być trudna, ale kiedy już osiągniemy cel, będzie dużo łatwiej. I nie będziemy chcieli tego stracić, bo długo na to pracowaliśmy.
I nie chcę więcej płakać...
21.08.2007 | [Update]
Siedzę w domu, choć nie powinnam. Troszkę poirytowana. Może trochę skołowana.
Zaraz po przebudzeniu odruchowo sprawdzam oba telefony, czy ktoś czegoś nie napisał. Twu! Nie ktoś! Tylko KTOŚ, o! Wstaje i po 5 minutach już jest. SMS od Niego :) Telemagia, chyba. Miła. Zasypiam z myślą o NAS, czy wytrzymamy te dwa czy trzy lata. Tak, tęsknie przeokropnie, jeszcze nie płacze, ale co będzie wieczorem?
Od kilku miesięcy jestem, a właściwie jesteśmy członkami Ruchu Czystych Serc i jest to w pewnym sensie hipokryzja. Gdzie był błąd? Nie wiem.. Wstąpienie do ruchu na pewno nie było błędem. Ale chyba powinnam lub powinniśmy jechać do Krynicy, może by Nas tam oświeciło? Oboje potrzebujemy bodźca duchowego,to pewne.. Ciekawe co z tą Częstochową..?
Kawalerka na Radogoszczu. Bardzo daleko. Ale cisza i spokój. I najprawdopodobniej mam już współlokatorkę. Ale wciąż nie jestem pewna, czy to dobry pomysł. Zresztą ja jeszcze nie wiem co ze studiami! Grrrhhh.. Chyba jestem zła na siebie, zawsze muszę coś zagmatwać. I po co?
Wiem, pisze w pierwszej osobie, to dziwne. Ostatnio jestem dziwna..
23.08.2007 | Radość i ginekologia
Jest lepiej.. mam ochotę tańczyć i śpiewać.. najlepiej za Cugowskim i Budką:
A po nocy przychodzi dzień,
A po burzy spokój,
Nagle ptaki budzą mnie
Tłukąc się do okien
"Jaki pusty dom"
Choć nie powinnam..
Byłam dziś u ginekologa. Wreszcie i dopiero teraz. Powinnam to zrobić już dawno temu. Pójście do innego lekarza było krokiem na przód i to milowym, wybranie kobiety jedynie słuszne.
Nie lubię pana co mnie straszył PCO i bezpłodnością! O, figę.. PCO nie mam jak twierdzi pani doktor, gdyż nie mam 3 podstawowych symptomów. No i ta paskudna Diana mi nie potrzebna. Z tego się chyba najbardziej cieszę i to nie tylko z jednego powodu. Ach..
I ta atmosfera w poczekalni. Mnóstwo uśmiechniętych kobiet. Tak, Polki potrafią się uśmiechać. Szczególnie jak są w ciąży. Do tego są ciepłe i miłe. I bardzo szczęśliwe. Ciekawe jak to będzie jak ja będę w ciąży?
A tak BTW, to te przesądy, że niby dziewczynki "wysysają" z matek piękno (tak mawiała babcia Halina), są prawdziwe, choć to pewnie zbieg okoliczności, ale "ciężarówek" było tam chyba 5, z czego 4 w ciąży zaawansowanej. Te, które ponoć noszą chłopców maja śliczną cerę. Zawsze chciałam mieć samych synów :)
Co do lekarzy specjalności kobiecej, to chyba nie rozumiem młodych kobiet, w tym mnie samej sprzed paru miesięcy. Bo i czego tu się bać? Lekarz jak lekarz. Zbada przepyta i tyle. Krzywdy nie ma zamiaru zrobić, bo i nie od tego jest.
Niektóre boją się tego, że dostana tabletki, ale przecież jak nie chcą lub nie muszą to nie będą brały i tłumaczenia "Teraz to każdej dają" jest bezpodstawne. Tylko trzeba trafić na dobrego lekarza. A dobry lekarz to taki, który daje wybór, przedstawia dwa warianty i tłumaczy co za tą i tamta decyzja pójdzie. Lubię takich NORMALNYCH lekarzy.
Dziwne, ale od pięciu miesięcy nie rozstawaliśmy się na dłużej niż trzy i pół dnia. Ani razu nie wytrzymaliśmy bez siebie tygodnia. W takim razie chyba wcale nie anomalią jest, że bardzo do Niego tęsknię. Zresztą tęsknota jest obustronna. Tym bardziej, że KTOŚ miał trudny dzień.
Tak bym chciała przytulić....