Psikus :*: 25.03.2008 o 23:09
Hmmm.. znów namieszałam.. ale spokojnie tylko z adresami bloga.. po kilku tygodniach namysłu przenoszę się na wordpress.com. Mam nadzieje, ze to ostatnia przeprowadzka.
A ownlog.com jak najbardziej jest ok, tylko jakoś przestał mi odpowiadać, sama nie wiem czemu. Po prostu. Znajdziecie mnie
tu. Mateuszu, znajdziesz tam coś interesującego ;)
Komentuj (0)
Złota czcionka, czyli...anegdoty :*: 16.03.2008 o 00:33
Wiem, wiem, wiem, obiecałam, ale mi notę wcięło. :/ Głupie zwiechy mojego kochaniutkiego zgrzyta. :) Zanim odtworzę i przedyskutuje porządnie temat, który nie tylko mnie dotyczy coś na małe rozluźnienie, ciepłe i świeże, prosto z pie... statystyk bloga..
O co pytacie google.pl?
1. (Jak dla mnie bezwzględny hit!)
"Ile kobieta ma dziur?"
tu jest
atlas anatomii, jednakowoż pamiętajmy o zakolczykowanych.
2.
"Jak stać się oschłą dla mężczyzny?"
hmmm.. zależy jak sie definiuje słowo "oschła", można np. schudnąć (oschnąć, na wiór) albo być mniej przyjemną i hmmm.. dostępną.. co kto lubi.
3.
"Co oznacza para, która się kocha?"
hmmm.. Jeśli są to chemicy, to mogą oznaczać aniony lub kationy :P Jeśli chuligani-przystanki, przejścia podziemne (pozdro Asiek :P)..
4.
"Dlaczego mam samych synów?"
a skąd Ci ja to mogę wiedzieć? Niektórzy też mają i nie narzekają.
5.
"Co to znaczy dama serca?"
wszystko fajnie pięknie, tylko tak troszkę po "polskiemu". Może chodziło o damę-serce? To taka figura w kartach, po europejsku to dama kier. Jeśli o frazeologizm chodzi to rozwiązanie tej zagadki jest
gdzieś tu
6.
"Czy jesteśmy dobraną parą?"
taaa.. też byśmy chcieli wiedzieć.. czas zweryfikuje.. spytajcie się znajomych za... hmmm.. 20 lat..
7.
"Kobiety nie potrafią programować"
ja nie potrafię, ale znam kilka którym to wychodzi całkiem nieźle.
8.
"Nikt mi nie powie, że białe jest białe"
yyyy.. może czas odwiedzić okulistę?
9.
"Szanować kobietę?"
a coś Ty myślał? Pewnie, że szanować!
10.
"Zatańcz ze mną jeszcze raz..."
a tańczyliśmy kiedyś? ja mogę, lubię, ale zapytaj mojego narzeczonego o zgodę, link z boku :P
11.
"Jak pielegnować fiolka?"
zajrzyj do jakiegoś przewodnika botanicznego, ewentualnie zapytaj mojego Karola, mail u niego na blogu :)
12.
"Stary sennik"
mam.. hah.. nie pożyczę.. hrhr.. mój! nie oddam! :P
13.
"Anegdoty o blondynce"
przykro mi, jestem brunetką, z czarnym łebkiem, anegdot o blondynce nie uświadczysz,chyba żeby.. w późniejszym terminie :P
14.
"Czas nas uczy pogody+tłumaczenie"
hmmm.. sadząc po języku zapytania: a co tu tłumaczyć? Tekst Jacka Cygana, muzyka K. Dębskiego, wykonanie pani Łobaszewskiej Grażyny, wszystko po polsku.. hmm.. ale ok, na niemiecki czy na angielski? tylko ostrzegam, że będzie bardzo niedokładne i niezbyt ładne :P
15.
"Każdy sobie sole życzę nią ptaki"
ale o co chodzi? Bo nie kumam.. w końcu żaba nie jestem :P
Komentuj (0)
Migawki dni powszedniego. codzienność :*: 13.03.2008 o 13:16
Milczało mi się. Trochę z braku weny, trochę z braku czasu, trochę z braku internetu, ale głownie z braku czasu. Powiedzmy sobie szczerze załatwienie ślubu i wesela w dwa miesiące jest ociupinkę czasochłonne.
A propos. Mamy już chyba wszystko. No prawie. Nie mamy kamerzysty, niestety nie da się wynająć kogoś tylko na ślub, a taśmy z wesela nie chcemy.
Hmmm.. może zacznijmy od tego, że generalnie aż takiego wesela nie chcemy. Plujemy sobie w brody, trzeba było upierać się przy dziadkach i chrzestnych.Zamknęłoby się w 20 osobach i już. A tak wesele mamy na 60-70 osób. Będzie trzeba przeżyć.
Ostatni tydzień widzę migawkach. Był bardzo męczący i intensywny. Zaczynając od piątku.
W piątek trzeba było sie po wykłócać troszkę o stypendium socjalne, którego pewnie i tak nie dostanę, bo nie dostarczyłam w terminie potrzebnych dokumentów, co było niemożliwością. Spróbujcie dostarczyć w 2 dni zaświadczenie, na które się czeka 3 tygodnie, jak sie uda, to składam pokłon. Potem były podróże na łeb na szyje Wydział-Ziołowa, Ziołowa-Lumpy, Lumpy- BCB, BCB- Lumpy, Lumpy- TM, większość pod patronatem MPK Łódź. Kocham te zatłoczone zetki wlokące się niemiłosiernie, po prostu K-O-C-H-A-M! Z ciekawostek w piątek dostaliśmy pokój w akademiku, w sumie w 15 minut :). Nie to, żebyśmy wcześniej czekali 2 tygodnie i byli wstrętnie spławiani.
Sobota. Latanie po TM po nieprzespanej nocy. Kwiaciarka, zaproszenia, poczta i parę innych spraw. Nogi i kręgosłup odmówiły mi posłuszeństwa ok 13. A to był dopiero początek zabawy. W domu czekał obiad do zrobienia i porządki, które zostały po wcześniejszej selekcji odrzucone, ze względu na brak terminów. O 16 z minutami zaczęło się istne piekło. Oczywiście zaczęło sie bardzo niewinnie. Objeździliśmy i zaprosiliśmy całość rodziny z mojej strony. SUKCES. Okupiony hektolitrami wypitej herbaty i zmęczeniem do nieprzytomności. Ale mamy już to z głowy. W sumie najwyższy czas.
Niedziela. Pobudka 7.45. Trochę dopakowywania i kierunek Łódź. Przystanki: C.H. Ptak w Rzgowie. Zakupy.. hmmm.. podobno dają szczęcie. Nie, nie tej niedzieli. Po przejściu 4 hal targowych w poszukiwaniu garsonki dla mamy i sukienki "na przebranie" dla mnie oraz akcesoriów typowo męskich, byłam bliska płaczu. KICZ, KICZ i jeszcze raz KICZ. Do tego poczułam się bardzo XXXL, choć wcale nie wyglądam tak grubo (jeszcze). Sama satyna.. Dla kobiety o zwykłych niewieszakowatych kształtach i z biustem - koszmar. Poszerza trzy- może czterokrotnie.
O piętnastej zaczął się istny armagedon, czyli zwykła przeprowadzka. Moje rzeczy ledwo zmieściły się do Passata Kombi taty 0.o Pomińmy to, że musiały tam wejść jeszcze 4 osoby. Jakoś się udało.
Od niedzieli mieszkamy razem. Czuje się jak w labiryncie. Jeszcze się do końca nie rozpakowaliśmy i mamy malutki bałagan. W sumie jedyna zaletą jest to, że nie mamy żadnych problemów z zasypianiem, tak jesteśmy wyczerpani :)
Komentuj (5)
Nowa Droga, Nowa Nadziejażycie :*: 06.02.2008 o 22:35
Nawet nie macie pojęcia jakie życie potrafi sprawiać niespodzianki, jaką ma zdolność do obracania Waszej historii do góry nogami, czy o 360 stopni.
Pamiętam, jak jeszcze w grudniu AD 2006 obiecywałam sobie, że nie chcę mieć nic wspólnego z żadnym facetem, przynajmniej na jakiś czas i co z tego wyszło? Szczerze powiedziawszy, niewiele. Jakimś dziwnym trafem potrafiłam zaufać komuś, kto zwyczajnie wkradł się do mojego życia, a potem niepostrzeżenie, małymi kroczkami do serca i tam już został.
Hmmm.. do tej pory śmiać mi się chce na wspomnienie wyjścia do klubu w lutym zeszłego roku, kiedy to niejaki Majkel zachwalał nas sobie nawzajem. Szkoda, że tego nie przeczyta. Cholercia, miał nosa! :)
Myśląc o wydarzeniach sprzed roku, sama nie wierzę w to, jak szybko to sie dzieje. W ciągu roku to, co czułam do Karola z wielkiej niepewności, z nie wiedzy, czy dobrze robię, zmieniło sie w zaufanie i pewność. Natomiast zwykła sympatia ewoluowała stopniowo, w najszczerszą i najprawdziwszą MIŁOŚĆ, a sympatyczny, trochę upierdliwy chłopak z dołu - w mężczyznę mojego życia.
Jakby mi ktoś powiedział, w październiku '06, że sprawy przybiorą taki obrót to chyba bym go wyśmiała, a tu psikus :) Teraz wiem, że w połowie lutego zeszłego roku zaczęło się w moim życiu coś naprawdę ważnego, prawdziwego i pięknego. To był początek Drogi, na którą wejdziemy razem już niebawem.
Oczywistością jest to, że nie jest idealnie. Są potknięcia, rozczarowania, zawody, a nawet porażki, jak w życiu, nie jesteśmy przecież kolejnymi bohaterami baśni i bardzo się z tego cieszę. W ciągu ostatniego roku poznaliśmy się, wiemy na co nas stać, czego się możemy po sobie spodziewać. Jesteśmy siebie pewni i pewni tego, że chcemy dalej kroczyć razem. Już zawsze i.. na zawsze.
Pisałam, że w najbliższym czasie czeka mnie dużo zmian. Zmiany te dotyczą tak naprawdę nas. Nas obojga. Zmiany te będą poważne i radykalne, najpoważniejsze jakie tylko mogą być. Podjęliśmy najważniejsze decyzje w życiu i będziemy się ich trzymać, choćby nie wiem co!A to wszystko, jest najpoważniejsze i najważniejsze w życiu każdego z nas i nie ma niczego co było kiedykolwiek ważniejsze.
I już sie cieszymy na te wielkie zmiany. Bardzo sie cieszymy! :D
12 kwietnia 2008 o 16.00 w kościele Najświętszej Maryi Panny w Tomaszowie Mazowieckim powiemy sobie "tak" przed Panem Bogiem. A na początek września planowane jest przyjście na świat naszego pierwszego dziecka :)Komentuj (8)
Myśle...przemyślenia :*: 21.01.2008 o 10:27
Czuje, że powinnam coś napisać.. Ale nie wiem co.. nie wiem jak.. Dziwnie sie robi.. raz radośnie.. raz smutno..Nie lubię takich stanów..
Dużo przemyśleń.. Dużo do przekazania w najbliższym czasie.. Bo będzie dużo zmian, radykalnych zmian..
Tylko tyle..
Komentuj (6)
S****, e******, k********- czyli coś o...codzienność :*: 12.01.2008 o 16:30
.. zakazanych zwrotach.
Nie cierpię okresu miedzy styczniem a marcem na uczelni. Brrr.. Nerwowy, dziwny.. No nie lubię! A jak ktoś pisze, ze ma już ostatni *** to mi zwyczajnie żal, że ja nie mam.. A chciałabym!
A teraz idę przyswajać wiedzę z zakresu ergonomii i bezpieczeństwa pracy. Do przeczytania jak przeżyję, gdzieś w marcu. :)
Komentuj (0)